Valixy szła leśną drogą. Właściwie nie wiedziała, skąd ona się tu wzięła. W tej okolicy nie było dużych zwierząt, które mogłyby ją wydeptać.W każdym razie droga tu była. Kręta. Wąska. Bez końca.W pewnym momencie Valixy zatrzymała się. Przed nią, w odległości kilkunastu kroków, stała himera. Zwierzę wydało z siebie przerażający dźwięk, i ruszyło na waderę. Chwyciło ją w paszczę, gwałtownie odwróciło i zaczęło biec przed siebie. ,,Już po mnie" pomyślała Valixy, po czym zemdlała.
<Ciąg dalszy nastąpi...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz